Strona głównaEcoLifePraca w Big Tech, czyli...

Praca w Big Tech, czyli benefity w technologicznej bańce

Organiczne bato­ny cze­ko­la­do­we (sól mor­ska i tymia­nek, poma­rań­cza), chip­sy z socze­wi­cy (chi­li i limon­ka, pomi­dor i bazy­lia), suszo­ne wodo­ro­sty (sri­ra­cha, wasa­bi, sól), bato­ny pro­te­ino­we o niskiej zawar­to­ści węglo­wo­da­nów, prze­ką­ski z masłem orze­cho­wym i gorz­ką cze­ko­la­dą, pian­ki mar­sh­mal­low w mlecz­nej cze­ko­la­dzie, beza mali­no­wa, pra­żo­ne orze­chy ner­kow­ca i nie­so­lo­ne pistacje.

To mój ostat­ni dzień w pra­cy i sto­ję przed prze­ką­ska­mi w mikro­kuch­ni, zlo­ka­li­zo­wa­nej na każ­dym pię­trze nasze­go ogrom­ne­go biu­ra. Na pew­no jest coś, co nadal chcę zabrać do domu na pamiąt­kę. A jed­nak. Nic nie wyda­je się atrakcyjne.

Przychodzi kole­ga, bie­rze bato­nik żurawinowo-​orzechowy, odkła­da go z powro­tem. Szkoda, że ​​czę­ściej nie zmie­nia­li prze­ką­sek – wzdy­cha. Kiwam gło­wą, bo tak, też sobie tego życzyłam.

Jak szczur ucie­ka­ją­cy z toną­ce­go stat­ku, ode­szłam od pra­co­daw­cy na dwa mie­sią­ce przed zwol­nie­nia­mi. Kiedy już podej­miesz stre­su­ją­cą decy­zję o rezy­gna­cji ze swo­ich przy­wi­le­jów i powro­cie do rze­czy­wi­sto­ści, zda­jesz sobie spra­wę, że wiel­ka tech­no­lo­gia była bań­ką pod wie­lo­ma względami.

Spędziłam dwa i pół roku w dużej fir­mie tech­no­lo­gicz­nej, czy­li wystar­cza­ją­co krót­ko, aby zacho­wać pew­ne poczu­cie rze­czy­wi­sto­ści, i wystar­cza­ją­co dłu­go, aby je stra­cić. Nieważne, jak twar­do stą­pasz po Ziemi, jak skrom­ne masz pocho­dze­nie i jak sil­na jest Twoja ety­ka pra­cy. Doświadczenie tego śro­do­wi­ska Cię zmie­ni. Po pod­pi­sa­niu umo­wy, wej­ściu do biu­ra i otrzy­ma­niu pierw­szej wypła­ty, wkro­czy­łaś w kra­inę bene­fi­tów fir­my technologicznej. 

Najlepszym spo­so­bem, aby udo­wod­nić, że mam rację, niech będzie fakt, że ode­szłam od byłe­go pra­co­daw­cy do innej fir­my tech­no­lo­gicz­nej. Nie tak dużej i nie tak zaawan­so­wa­nej tech­no­lo­gicz­nie, ale wciąż do waż­ne­go gra­cza. Nie mogłam znieść myśli o opusz­cze­niu branży.

Gdy tyl­ko zmie­ni­łam pra­cę ude­rzy­ło mnie, jak bar­dzo wyjąt­ko­we dla nasze­go miej­sca pra­cy i śro­do­wi­ska były rze­czy, któ­re uwa­ża­li­śmy za oczy­wi­ste: spo­sób, w jaki pra­co­wa­li­śmy, stwier­dze­nia, któ­re wypo­wia­da­li­śmy bez zasta­no­wie­nia. Dlaczego więc Big Tech two­rzy bań­kę i jakie są jej podstawy?

Selekcja

Wiadomość w Twojej skrzyn­ce odbior­czej na LinkedIn w tema­cie „Witam z <big tech brand>” i dreszcz prze­bie­ga po ple­cach. Tak to się zaczę­ło dla mnie, tak zaczy­na się dla więk­szo­ści osób.

Byłam i nie byłam pod­eks­cy­to­wa­na. Tak, ponie­waż wia­do­mość pocho­dzi­ła od Big Tech, ponie­waż Big Tech mnie chcia­ło, i nie, ponie­waż tak napraw­dę nie była to fir­ma, od któ­rej chciał­bym otrzy­my­wać wia­do­mo­ści. Ale pamię­tam, że pomy­śla­łam: NIE pro­wa­dzisz roz­mo­wy, kie­dy do Ciebie piszą.

I tak po pro­stu, zanim w ogó­le odpo­wie­dzia­łam na pierw­szą wia­do­mość, trzy­ma­li mnie w gar­ści. Sprawili, że poczu­łam się wybra­na do misji więk­szej ode mnie, nio­są­cej wyjąt­ko­wy dar, niczym Harry Potter.

Rekrutacja

Każdy zespół lubi myśleć, że jest klu­czo­wy dla fir­my. To samo pomy­śla­łam o zespo­le, do któ­re­go dołą­czy­łam: rekru­ta­cja. To nie tyl­ko zespół, w któ­rym znaj­dzie­my ludzi potra­fią­cych budo­wać pro­duk­ty tech­no­lo­gicz­ne. To tutaj dzie­je się magia. Tu powsta­je mit.

Jeśli kie­dy­kol­wiek apli­ko­wa­łeś do Big Tech i cze­kasz na odpo­wiedź, nie rób tego. Zdradzę Ci sekret, któ­re­go nigdy bym nie zdra­dzi­ła, gdy­bym tam pra­co­wa­ła: nikt nie spraw­dza podań o pra­cę. Istnieją dwa spo­so­by, aby się dostać: zostać pole­co­nym lub zostać headhun­te­rem. To eks­klu­zyw­ny klub, nie wystar­czy się zarejestrować.

Należałam do ogrom­ne­go, olbrzy­mie­go zespo­łu zaso­bów, czy­li headhun­te­rów, któ­rych jedy­nym zada­niem jest bar­dzo, bar­dzo dobre zro­zu­mie­nie funk­cji, na któ­rą rekru­tu­ją. Są bar­dzo, bar­dzo pre­cy­zyj­ni w wyszu­ki­wa­niu i zapra­sza­niu na roz­mo­wy dokład­nie takie­go typu osób, któ­rych fir­ma szu­ka. Jest to strasz­nie dro­gi i wybred­ny spo­sób zatrud­nia­nia ludzi.

Ale wysy­ła jasny sygnał: wie­my, kogo chce­my i podą­ża­my za Tobą. Zostajesz wybra­ny. Jesteś wyjątkowy.

Wywiad

Czy jesteś na tyle wyjąt­ko­wy, aby przejść ten pro­ces? Wszystko od czte­rech do sied­miu roz­mów kwa­li­fi­ka­cyj­nych, któ­re zawę­ża­ją i tak już wąską ścież­kę ludzi dobrych do naj­lep­szych. I pamię­taj, że do ana­liz przy­pad­ków, któ­re ci przed­sta­wią, nie da się podejść bez przygotowania.

Trzeba doce­nić tę sztucz­kę. Big Tech uda­je się zaan­ga­żo­wać cał­ko­wi­cie pasyw­ne­go kan­dy­da­ta i spra­wić, aby poświę­cił swój wol­ny czas na przy­go­to­wa­nie się do roz­mów kwa­li­fi­ka­cyj­nych z bar­dzo niskim praw­do­po­do­bień­stwem przej­ścia przez sito. Na sta­no­wi­ska tech­nicz­ne ofer­tę dosta­nie tyl­ko oko­ło 10 proc. rozmówców.

To kolej­ny filar mitu o świad­cze­niach tech­nicz­nych: błęd­ne koło, w któ­rym więk­szość osób przy­stę­pu­je do bar­dzo rygo­ry­stycz­ne­go pro­ce­su rekru­ta­cyj­ne­go tyl­ko po to, by go zakoń­czyć nie­po­wo­dze­niem. Chcesz mieć staw­kę w tej rulet­ce, chcesz wie­dzieć, czy jesteś AŻ TAK wyjątkowy.

Oferta pracy

Pakiet ofe­ro­wa­ny przez Big Tech wią­że się z decy­zją zmie­nia­ją­cą życie. Jest to decy­zja, któ­rą ktoś już za Ciebie pod­jął, ofe­ru­jąc ci te pie­nią­dze: bie­rzesz tę pra­cę. Bo trze­ba być sza­lo­nym, żeby odmówić.

Po raz kolej­ny mam wra­że­nie, że to prze­zna­cze­nie. Dostałaś pra­cę: nie tyle wybie­ra­jąc ją i akcep­tu­jąc, ile dla­te­go, że zosta­łaś przez nią wybra­na i nie możesz odmówić.

Headhunting, proces, pakiet, to wszystko jest niezbędne dla mitu, to podstawa benefitów w firmach technologicznych. Zanim w ogóle zaczniesz, masz już przekonanie, że to miejsce jest wyjątkowe, że zasługujesz, aby tam być i że jesteś nieskończenie cenna dla firmy.

Na pew­no zro­bią wszyst­ko, abyś była szczęśliwa?

Zatrzymanie

Nikt nie podej­mu­je pra­cy ze wzglę­du na siłow­nię i sto­łów­kę. Ale wie­le osób zosta­je z tego powodu.

Niektórzy pra­cow­ni­cy dużych firm tech­no­lo­gicz­nych lubią od cza­su do cza­su żądać wymia­ny swo­ich poza­pła­co­wych korzy­ści na wię­cej pie­nię­dzy. Oczywiście było­by to o wie­le łatwiej­sze dla fir­my. Czy myślisz, że dyrek­to­rzy ope­ra­cyj­ni w dużych fir­mach nigdy o tym nie myśleli?

Cóż, może nie. Ponieważ świad­cze­nia zosta­ną. Jeśli pod­sta­wą mitu o bene­fi­tach w fir­mach tech­no­lo­gicz­nych jest rekru­ta­cja, jego rdze­niem są korzyści.

Świadczenia

Nadzwyczajne, boga­te świad­cze­nia słu­żą wie­lu celom. Po pierw­sze, poka­zu­ją, że wła­śnie tra­fi­łeś do naj­lep­sze­go moż­li­we­go miej­sca pra­cy. Dobra robo­ta i witaj w niebie.

Po dru­gie, sygna­li­zu­ją, że jedy­ne, cze­go pra­gnie Twój pra­co­daw­ca, to spra­wić, abyś był jak naj­bar­dziej szczę­śli­wy, abyś mógł jak naj­le­piej wyko­ny­wać swo­ją pra­cę. Pieniądze nie są pro­ble­mem. Twój pro­duk­tyw­ny, dobrze odży­wio­ny umysł przy­nie­sie znacz­nie wię­cej pie­nię­dzy, niż w nie zainwestujemy.

Po trze­cie, są narzę­dziem przy­wią­za­nia. Ludzie to isto­ty posia­da­ją­ce nawy­ki i bar­dzo dobrze się dosto­so­wu­ją. Tak, do prze­ciw­no­ści losu, ale głów­nie dla wygo­dy. Opieka nad dzieć­mi, zasi­łek zdro­wot­ny, doda­tek na trans­port, ubez­pie­cze­nie medycz­ne i den­ty­stycz­ne, doradz­two i, co nie mniej waż­ne, jedze­nie – to wie­le aspek­tów życia, o któ­re po pro­stu się dba. I szko­da, że gdy­byś kie­dy­kol­wiek zmie­nił pra­cę, ​​trze­ba o nie ponow­nie zadbać samemu.

Pomidorki

Po raz pierw­szy moje świad­cze­nia w fir­mie tech­no­lo­gicz­nej prze­ra­zi­ły mnie przy pomo­cy pomi­dor­ków koktajlowych. 

Przez jakiś czas byłam nie­za­do­wo­lo­na ze swo­jej roli i wszyst­ko wska­zy­wa­ło na to, że sytu­acja się pogar­sza, a nie popra­wia. Któregoś dnia sie­dząc w sto­łów­ce i bez­myśl­nie wpa­tru­jąc się w bar sałat­ko­wy, zaczę­łam zda­wać sobie spra­wę, że być może będę musia­ła zmie­nić pracę. 

Pierwsza (!) myśl, któ­ra przy­szła mi do gło­wy, doty­czy­ła pomi­dor­ków kok­taj­lo­wych. Były orga­nicz­ne, czer­wo­ne i aro­ma­tycz­ne. Gdybym sama mia­ła kupić ich pacz­kę, musia­ła­bym wydać co naj­mniej 3 fun­ty w Waitrose. Zaczęłam liczyć, ile to będzie wyno­sić mie­sięcz­nie, na ile pomi­dor­ków kok­taj­lo­wych mogę sobie pozwo­lić dzien­nie i czy powin­nam pójść na kom­pro­mis z jako­ścią Tesco. Ten pro­ces myślo­wy szyb­ko utwier­dził mnie w prze­ko­na­niu, że zmia­na pra­cy w tym momen­cie po pro­stu nie ma sensu. 

A potem zła­pa­łam swój wła­sny tok myśle­nia i pomy­śla­łam: ucie­kaj. Uciekaj jak najszybciej.

Zagnieżdżanie się w wygodach

Dokładanie wszel­kich sta­rań, aby uszczę­śli­wić pra­cow­ni­ków, to stą­pa­nie po cien­kim lodzie. Ludzie, któ­rzy zda­ją sobie spra­wę, że prze­by­wa­ją gdzieś na dłu­żej, czu­ją się kom­for­to­wo i ich żąda­nia nie będą mia­ły końca.

Stąd bio­rą się histo­rie inży­nie­rów opro­gra­mo­wa­nia żąda­ją­cych śred­nio wysma­żo­nej jagnię­ci­ny i wędzo­ne­go łoso­sia. Pokazałeś ludziom, że są wyjąt­ko­wi, że pie­nią­dze nie są pro­ble­mem i że jedy­ne, cze­go chcesz, to ich uszczę­śli­wiać. Nie wie­dzia­łeś, że szczę­ście może rów­nież stwo­rzyć bań­kę inflacyjną.

W Workplace (naszym narzę­dziu komu­ni­ka­cji wewnętrz­nej) ist­nia­ła gru­pa o nazwie „Konstruktywna kuli­nar­na infor­ma­cja zwrot­na“. Było to tęt­nią­ce życiem forum, z kil­ko­ma posta­mi tygo­dnio­wo (a cza­sem i dzien­nie), na któ­rym ludzie prze­ka­zy­wa­li uzna­nia i… suge­stie zespo­ło­wi kuli­nar­ne­mu. Zapisałam kil­ka cyta­tów, któ­re powin­ny dać ci wyobra­że­nie o spo­łecz­no­ści uczestniczącej.

***

Chciałem wyrazić swoje lekkie rozczarowanie, że dzisiejszego łososia zabrakło całkowicie przed godziną 13:00. Mam nadzieję, że w przyszłości uda nam się zwiększyć tę kwotę, tak aby wystarczyła dla wszystkich. Byłbym także wdzięczny za więcej opcji mięsnych w menu. Z drugiej strony deser tiramisu bardzo mi smakował ❤

***

O kola­cji ser­wo­wa­nej o 18:30:

Aby zjeść tę samą „darmową kolację”, która jest częścią całego darmowego jedzenia, w moim kontrakcie wycenionego „co najmniej na 10 tys.–15 tys. dolarów” rocznie, mam teraz przepracować dodatkowe pół godziny i zostań w biurze na dłużej, bo nie ma pudełek do jedzenia na wynos. Czy nie jest to właściwy sposób zrozumienia wpływu tej zmiany?

***

Wygląda na to, że przechodzimy z saszetek z solą na solniczkę. Chociaż może to być świetne dla środowiska, jest niestety bardzo niewygodne — zwykle nie wiem wcześniej, ile soli potrzebuję. Trochę wolno też soli się potrawę na miejscu. Moje obecne rozwiązanie polega na tym, aby nie dosalać jedzenia, jeśli nie mam czasu, lub posypać małą kupkę soli na talerzu obok dowolnego jedzenia, a następnie dosolić do smaku, gdy siedzę przy stole. Byłoby miło, gdybyśmy mogli w jakikolwiek sposób ulepszyć ten system!

***

O kok­taj­lach pro­te­ino­wych w lodów­kach mikro­kuch­ni (MK):

Bardzo podobał mi się waniliowy (którego nie mieliśmy od jakiegoś czasu). Teraz mamy dużo truskawek (nie jestem ich wielką fanką), a zwykłą czekoladę zastąpiliśmy… czekoladową miętą?

OGROMNIE doceniam posiadanie tak różnorodnych i wysokiej jakości produktów w naszych mikrokuchniach, ale widzę, że w przypadku niektórych rzeczy rezygnujemy z „nietypowych” smaków, które mogą nie odpowiadać większości na rzecz… cóż, czekolady z miętą.

Zawsze zastanawiałem się, w jaki sposób wybieramy to, co dzieje się w MK, ale nie jest to proces zbyt demokratyczny i wątpię, czy w dużym stopniu opiera się na danych.

Odpowiedź od zespo­łu MK:

Zespół spędził dużo czasu opracowując asortyment produktów MK, biorąc pod uwagę różne metryki danych, a także wiele danych jakościowych (informacje zwrotne od pracowników), nasze własne standardy i oczywiście burzliwą makroekonomię problemów globalnego łańcucha dostaw.

Konstruktywna opi­nia kuli­nar­na to moja ulu­bio­na gru­pa w Workplace i nie mówię tego sar­ka­stycz­nie. Sama zamiesz­cza­łam tam posty, gło­su­jąc za tym, by było wię­cej biał­ka pocho­dze­nia nie­zwie­rzę­ce­go. Dostałam nawet tro­chę hip­ster­skiej kar­my w posta­ci wie­lu polu­bień i komen­ta­rzy (plus tofu i eda­ma­me lądu­ją­ce w barze sałat­ko­wym). Ta gru­pa po pro­stu ucie­le­śnia kolej­ny filar Big Techu: kul­tu­rę infor­ma­cji zwrotnej.

Informacja zwrotna

Opinia zwrot­na jest pre­zen­tem – to jed­na z naszych war­to­ści. Dla nie­któ­rych (więk­szo­ści bry­tyj­skich kole­gów) było to puste hasło, ale inni trak­to­wa­li je cał­kiem poważ­nie, zawsze goto­wi dema­sko­wać to, co nie dzia­ła ide­al­nie i rów­nie otwar­ci na kry­ty­kę pod swo­im adresem.

Należy pamię­tać, że przed­sta­wi­cie­le Big Tech sami wybie­ra­ją ludzi, któ­rzy stu­dio­wa­li na naj­lep­szych uni­wer­sy­te­tach, szcze­gól­nie w USA, gdzie zachę­ca­no ich do zabie­ra­nia gło­su na semi­na­riach i zada­wa­nia pytań pro­fe­so­rom (robi­łam z nimi magi­ster­kę, są bar­dzo iry­tu­ją­cy, ale i tak chcia­ła­byś mieć ich zaufa­nie). Awansują i osta­tecz­nie zosta­ją lide­ra­mi, zarów­no ludzie z naj­lep­szych uczel­ni, jak i ludzie aser­tyw­ni. W rezul­ta­cie ich aser­tyw­na posta­wa roz­prze­strze­nia się po fir­mie jako wzór.

Optymalizacja

Ale kul­tu­ra prze­ka­zy­wa­nia infor­ma­cji zwrot­nych to coś wię­cej niż gro­ma­da zde­kla­ro­wa­nych absol­wen­tów MIT. Według mnie ludzie, któ­rzy nie wyma­ga­ją nicze­go poza dosko­na­ło­ścią, po pro­stu prze­no­szą na ska­lę całej fir­my rodzaj pra­cy, jaką wyko­nu­ją w swo­im zespole.

W Big Tech (lub dowol­nej ogrom­nej kor­po­ra­cji) Twoja pra­ca jest nie­skoń­cze­nie wyspe­cja­li­zo­wa­na. Celem posia­da­nia tak dużej licz­by pra­cow­ni­ków jest to, aby każ­dy z nich wyko­nał jed­ną część pro­ce­su i stał się w tym bar­dzo, bar­dzo dobry. (I też bar­dzo nie­speł­nio­ny — opi­sa­łam tutaj wpływ spe­cja­li­za­cji pra­cy na zdro­wie psy­chicz­ne ).

Jako rekru­ter zatrud­niasz jeden typ pro­fi­lu kan­dy­da­ta, jako inży­nier opro­gra­mo­wa­nia budu­jesz jed­ną część pro­duk­tu, jako ana­li­tyk dzień po dniu opty­ma­li­zu­jesz jeden wskaź­nik – w efek­tyw­ny spo­sób opar­ty na danych. I tak zaczy­nasz postrze­gać ota­cza­ją­ce Cię miej­sce pracy.

Wiesz, jak waż­na dla Twojej fir­my jest opty­ma­li­za­cja każ­de­go naj­mniej­sze­go frag­men­tu pra­cy. Jeśli więc zauwa­żysz, że eks­pres do kawy nie dzia­ła pra­wi­dło­wo, utknie w kolej­ce do zwro­tu naczyń lub mar­nu­ją się nie­po­pu­lar­ne prze­ką­ski – odzy­wasz się.

Uderzenie

Koncentracja na wpły­wie – to kolej­na war­tość fir­my. W naszych pod­pi­sach e‑mailowych zespół rekru­ta­cyj­ny miał zda­nie: Wykonaj naj­bar­dziej wpły­wo­wą pra­cę w swo­jej karie­rze (coś, co wyda­ło mi się nie­co inten­syw­ne, ale nie uda­ło mi się tego wyłączyć).

Kiedy pytasz kan­dy­da­ta, dla­cze­go chce pra­co­wać w Big Tech, ocze­ku­jesz, że odpo­wie: ska­la i wpływ. To wiel­ka tech­no­lo­gicz­na obsesja. 

Jak to prze­kła­da się na Twój nor­mal­ny dzień pracy? 

Każdy wie, ilu użyt­kow­ni­ków czer­pie korzy­ści z jego pra­cy lub ile pie­nię­dzy poma­gaj fir­mie zaro­bić, albo jed­no i dru­gie (w zależ­no­ści od bran­ży). A to zawsze są ogrom­ne licz­by. Bo nawet, jeśli zop­ty­ma­li­zu­jesz coś o 0,01 proc., to z tego cze­goś korzy­staj 3 miliar­dy ludzi i wie­le osią­gną­łeś. Ty to widzisz, Twój mena­dżer to dostrze­ga, Twój zespół to świę­tu­je. Twój wpływ jest widoczny.

A więc: hej, sze­fie, w tym mie­sią­cu pomo­głem ci zaosz­czę­dzić kolej­ne kil­ka milio­nów dola­rów. Myślę, że nie będzie pro­ble­mem dopil­no­wa­nie, żeby następ­nym razem na lun­chu nie zabra­kło nam łoso­sia, prawda?

Tech

Nie tej dużej tech­no­lo­gii, ale tej, z któ­rej zespo­ły korzy­sta­ją na co dzień. Jak możesz sobie wyobra­zić, jest to dość niezwykłe.

Jestem tyl­ko rekru­ter­ką, więc mogę tyl­ko opo­wie­dzieć o sys­te­mie rekru­ta­cyj­nym – naj­lep­szym, z jakim kie­dy­kol­wiek pra­co­wa­łam. Inne fir­my kupu­ją wie­le opro­gra­mo­wań, aby prze­pro­wa­dzać róż­ne eta­py pro­ce­su, prze­sy­łać zgło­sze­nia do dostaw­cy i pla­no­wać comie­sięcz­ne spo­tka­nia z mene­dże­ra­mi kont i być może popro­sić o dosto­so­wa­nie nie­któ­rych funk­cji. W tym samym cza­sie w mojej poprzed­niej fir­mie 50 inży­nie­rów pra­co­wa­ło wyłącz­nie nad naszym sys­te­mem rekru­ta­cyj­nym, testu­jąc A/​B nasze funk­cje, prze­pro­wa­dza­jąc ankie­ty wśród użyt­kow­ni­ków i opty­ma­li­zu­jąc w nieskończoność.

Czytaj tak­że: Skutki ubocz­ne nie­pi­cia alkoholu

I to doty­czy całej fir­my. Dla każ­de­go zespo­łu w bran­ży Big Tech dostęp­ne jest nie­stan­dar­do­we opro­gra­mo­wa­nie i gru­pa inży­nie­rów dba­ją­cych o to, aby wszyst­ko dzia­ła­ło tak płyn­nie, jak to tyl­ko moż­li­we, aby stwo­rzyć śro­do­wi­sko o wyso­kiej wydajności.

Kiedy widzisz, że Twoje sys­te­my dzia­ła­ją tak wydaj­nie, tego wła­śnie ocze­ku­jesz od wszyst­kich wokół siebie.

Trzy kliknięcia mniej

Po gru­pie Konstruktywnej Kulinarnej Informacji Zwrotnej moją dru­gą ulu­bio­ną gru­pą była Opinia Zwrotna o Rekrutacyjnych Produktach, a moim ulu­bio­nym auto­rem był facet o imie­niu Nick. Obdarzony wschod­nio­eu­ro­pej­ską bez­po­śred­nio­ścią Nick nie bał się narze­kać na naj­drob­niej­sze nie­do­cią­gnię­cia nasze­go sys­te­mu operacyjnego.

Oczekujesz, że w miesiącu „wszystkie ręce na pokład” będę wysyłać wiadomości do 300 kandydatów tygodniowo. A teraz dodałeś 3 dodatkowe kliknięcia do naszych funkcji przesyłania wiadomości, co dodaje mi około 1 dodatkową godzinę pracy administracyjnej do mojego tygodnia pracy. Czy to naprawdę było potrzebne?

Był iry­tu­ją­cy, miał pra­wo i miał rację. Zadbałam o to, aby obser­wo­wać Nicka i być pierw­szą oso­bą, któ­ra polu­bi jego posty.

Śmieszność

Bańka świad­czeń w fir­mach tech­no­lo­gicz­nych jest śmiesz­na i irytująca.

To mikro­ko­smos uprzy­wi­le­jo­wa­nych ludzi, któ­rzy stra­ci­li kon­takt z ryn­kiem pra­cy i któ­rzy ocze­ku­ją naj­wyż­szej pen­sji, dodat­ków, świad­czeń i kapi­ta­łu wła­sne­go, a tak­że ocze­ku­ją miło­ści, roz­piesz­cza­nia i ochro­ny jak pan­dy w chiń­skim zoo.

To śro­do­wi­sko zapro­jek­to­wa­ne tak, abyś czuł się tak kom­for­to­wo, nawet gdy Twoja pra­ca prze­sta­je dawać Ci poten­cjał roz­wo­ju, nawet gdy zaczy­na spra­wiać, że jesteś coraz bar­dziej nie­szczę­śli­wy i nawet gdy jesteś o krok od zwol­nie­nia – zagnież­dżasz się jesz­cze głę­biej w swo­ich wygo­dach, nie chcąc wyobra­żać sobie powro­tu do świa­ta na zewnątrz.

To miej­sce pra­cy, w któ­rym w cią­gu sze­ściu mie­się­cy, gdy wisia­ła nad nami fala zwol­nień, sły­sza­łam, jak moi byli współ­pra­cow­ni­cy wypo­wia­da­li dokład­nie te słowa:

Od czterech lat wykonuję tę samą pracę, mam dość. Ale tu jest po prostu wygodnie.

***

Wszystko wskazuje na to, że będą zwolnienia. Wiem, że powinienem zacząć szukać, ale kto mi zapłaci tę pensję?

***

Co jeszcze jest dla mnie dostępne? Nie chcę zakładać start-​upu, musiałbym ciężko pracować. Jedyną opcją jest wypróbowanie „innej dużej firmy technologicznej“, ale wtedy wiem, że będę wykonywał dokładnie tę samą pracę, więc równie dobrze mogę tu zostać i cieszyć się równowagą między życiem zawodowym a prywatnym.

Ostatecznie 94 proc. moje­go szer­sze­go zespo­łu zosta­ło zwolnionych.

Piękno

Bańka firm tech­no­lo­gicz­nych jest rów­nież wyjąt­ko­wa i fascy­nu­ją­ca. Tęsknię za tym.

Za pra­cą z inte­li­gent­ny­mi i zaan­ga­żo­wa­ny­mi ludź­mi, któ­rym zapew­nia się naj­lep­sze moż­li­we warun­ki osią­gnię­cia suk­ce­su: naj­lep­sze pen­sje, naj­lep­sze śro­do­wi­sko biu­ro­we, naj­lep­sze opro­gra­mo­wa­nie, naj­lep­sze wspar­cie – i od któ­rych ocze­ku­je się doskonałości.

Za tym, żeby nie zado­wa­lać się czymś, co dzia­ła, czymś, co w jakiś spo­sób przy­no­si jakiś rezul­tat, więc nie ruszaj­my tego, czymś, co moż­na zro­bić, jeśli znasz obej­ście i masz dużo cza­su. Nawet nie zado­wa­la­jąc się czymś dobrym, ale eks­po­nu­jąc bra­ki i żąda­jąc tego, co najlepsze.

Brakuje mi śro­do­wi­ska, w któ­rym czu­jesz się wybra­na i chcesz zasłu­żyć na bycie wybra­ną. To spra­wia, że ​​sta­rasz się zapra­co­wać na swo­je miej­sce w tym miejscu.

Brakuje mi zbio­ro­we­go złu­dze­nia, że ​​nasza pra­ca ma zna­cze­nie. Nigdy nie sły­sza­łam: to może pocze­kać do jutra, nie ratu­je­my życia, to tyl­ko pra­ca. Zawsze sły­sza­łam: skon­cen­truj się na ude­rze­niu. Pracuj nie do cza­su, aż Twój mena­dżer przej­dzie w tryb offli­ne, ale aż zakoń­czysz swo­je zada­nie i wyko­nasz je na naj­wyż­szym poziomie.

Tęsknię za rywa­li­za­cją z kole­ga­mi, a nie za kle­pa­niem się po ple­cach za to, że po pro­stu robi­my to, za co nam płacą.

Brakuje mi reali­stycz­ne­go spoj­rze­nia na wymia­nę pie­nię­dzy i umie­jęt­no­ści. Pracowników, któ­rzy wie­dzą, że sami są siłą, dzię­ki któ­rej ta fir­ma zara­bia ogrom­ne pie­nią­dze, dla­te­go chcą być szczę­śli­wi. Pracodawcy, któ­ry wie, że ci wyso­ko wykwa­li­fi­ko­wa­ni ludzie mogli­by pra­co­wać gdzie­kol­wiek indziej, więc musi być zadowolony.

Brakuje mi kapi­ta­li­stycz­nej uto­pii robot­ni­czej, w któ­rej pra­cow­ni­cy rozu­mie­ją, że ich czas jest sprze­da­wa­ny, a ich umy­sły wyko­rzy­sty­wa­ne dla zysku, więc przy­naj­mniej chcą mieć coś do powie­dze­nia na temat tego, jak się to robi.

I strasz­nie bra­ku­je mi bycia trak­to­wa­nym jak pan­da w chiń­skim zoo.

Czy Big Tech odbije się?

Może tak się sta­nie, a gru­pa ludzi z tytu­ła­mi tech­nicz­ny­mi będzie nadal wybie­rać spo­śród 8 rodza­jów Fanty, uczest­ni­czyć w przy­ję­ciach bożo­na­ro­dze­nio­wych z moty­wem Narnii i dać z sie­bie wszyst­ko, aby pod­nieść jeden wskaź­nik o 0,01 proc. na tro­chę dłużej.

Ale moż­li­we jest też, że bań­ka pękła. Być może żyje­my w okre­sie odcho­dze­nia od wiel­kich tech­no­lo­gii i wkrót­ce spoj­rzy­my wstecz na tytu­ły tech­no­lo­gicz­ne z nie­chę­cią, jaką żywi­my do firm z Wall Street z lat 70. XX wieku.

Tak czy ina­czej, jestem dum­na, że mogłam doświad­czyć tej bań­ki i zacho­wać moją nostalgię.

- autopromocja -
Podaj dalej
Karolina Kozmana
Karolina Kozmanahttp://medium.com/@k.kozmana
Mieszkam w Amsterdamie i pracuję dla jednej z firm "big tech". Studiowałam Gender, Development & Globalisation na London School of Economics & Political Science. W Warszawie ukończyłam Kulturoznawstwo i Polonistykę, współpracowałam z fundacją Culture Shock i pisałam do miesięcznika UW/ażaj. Interesuje mnie, jak nowe społeczeństwo buduje relacje ze środowiskiem.
Czytaj także

Bądźmy Re:Generacją

Przed nami 52. Światowy Dzień Środowiska. Jak wszystkie bliskie relacje, również relacja z Naturą decyduje o jakości naszego życia. Chociaż nie ma chwili, w której...

Cytadela – zacznij zwiedzanie od tarasu widokowego

Widok z dachu Cytadeli Warszawskiej zapiera dech. U stóp mamy kwietną łąkę a w dali roztacza się widok na centrum Warszawy, z Pałacem Kultury...
123ObserwującyObserwuj
energetycznie

Zakaz dla kotłów na pellet w uchwale antysmogowej budzi sprzeciw

Nie tylko węgiel jest niemile widziany w uchwałach antysmogowych. Jak się okazuje, także piece na pellet mogą dostać zakaz wykorzystywania. Duży polski producent kotłów...

Zielona energia w każdej godzinie

Polenergia, spółka kontrolowana przez Dominikę Kulczyk, chwali się, że dostarczy klientom indywidualnym i biznesowym energię elektryczną z odnawialnych źródeł. Certyfikat TÜV SÜD potwierdza, że...
- reklama -

Płonie zorza

Wychylając się przez...

Szatańskie ceny

Ceny paliw idą...

Cygnus Cygnus

Łabędzie krzykliwe, (Cygnus...
A jeszcze lepsze jest to...