Świąteczne reklamy stają się często wizytówką firmy. Wzruszają, przywołują poczucie wspólnoty, miłości do bliskich i natury. Często firmy nie baczą na kicz, a konsumenci im to wybaczają, a nawet tego oczekują. Tradycyjnie w grudniu piszemy o reklamach w stylu „eko“. Tym razem naszą uwagę przykuły spoty przygotowane przez francuską Agencję Transformacji Energetycznej – ADEME. Nie są to reklamy świąteczne, ale filmy z przesłaniem, które jest bardzo aktualne.
Le dévendeur, czyli przeciwieństwo sprzedawcy
Wszystkie filmy ADEME, wypuszczone na krótko przed Świętami Bożego Narodzenia, dotyczą zakupoholizmu. Dzieją się w sklepach – odzieżowym, AGD/RTV, budowlanym, jeden – w domu, gdzie dziewczynki robią zakupy przez internet. Podstawowe pytanie, które najpierw powinniśmy sobie zadać przed zakupami, brzmi: czy tego naprawdę potrzebujemy?
Pierwsze słowo, jakie przychodzi na myśl, to anty-sprzedawca. Ale nie o to chodzi w filmach ADEME. Chodzi i niesprzedawanie, odwodzenie klientów od kupowania. Przykładowa scenka odgrywana w sklepie wygląda mniej więcej tak:
- Który z tych dwóch garniturów by pan wybrał? – pyta pan w koszulce polo z dwoma garniturami na wieszaku.
- Szczerze?
- Tak.
- Żadnego z nich – odpowiada zapytany obok mężczyzna.
- Ale one są przecenione o 70 procent – upiera się klient. – Naprawdę jak na sprzedawcę nie jest pan…
- Nie jestem sprzedawcą – przerywa wypowiedź pytany mężczyzna. – Jestem dévendeur (nie-sprzedawcą) i radzę Panu ten ze zniżką 100 proc.
- Jest ze zniżką 100 proc.?
- Tak, pański. Jest bardzo dobry.
Klient jest wyraźnie zakłopotany.
- Czy mogę? – kontynuuje dévendeur. – Proszę się nie wahać, jeśli pan potrzebuje, żeby odradzić panu inne zakupy, co oszczędzi zasoby naszej planety i miejsce w pana szafkach.
„Ponieważ nie-sprzedawcy nie istnieją, postawmy sobie uczciwe pytania przed zakupami“ – brzmi przesłanie na końcu filmiku.
Tak, warto obejrzeć wszystkie te reklamy. Czy na pewno potrzebujemy kolejnych narzędzi ze sklepu budowlanego? A może wystarczy skorzystać z wypożyczalni?
Czy nie da się naprawić pralki, która się zepsuła? To pytanie akurat nie jest proste, bo wiemy, że naprawa potrafi kosztować dużo, a też ze znalezieniem eksperta od naprawy jest spory kłopot. Te filmiki dają do myślenia, nie tylko konsumentom, ale też władzom – unijnym, krajowym, lokalnym.
Przykład dla Polski?
Czy takie przesłanie, jak w nagraniach ADEME, byłoby możliwe w Polsce? Komunikaty rządu i ekonomistów w ostatnich 30 latach przekonywały nas, że konsumpcja jest dobra. Polski wzrost gospodarczy w dużej mierze konsumpcją stoi. Czy musi upłynąć jeszcze dużo wody w Wiśle, zanim tego typu spoty pojawią się i w Polsce? Pojawić się powinny.
Czytaj także: Francuzom może nie starczyć własnej energii elektrycznej