Greta, ekonomiści i loża szyderców


Podaj dalej


Stoimy u progu wielkiego wymierania, a wy potraficie mówić tylko o pieniądzach i opowiadać bajki o wiecznym wzroście gospodarczym – mówiła na szczycie klimatycznym ONZ w Nowym Jorku 16-latka Greta Thunberg. Jej słowa oddają sedno trudów walki ze zmianami klimatu. Model gospodarczy wymyślony sto lat temu przez ekonomistów, którego miarą jest wzrost PKB – produktu krajowego brutto – jest zły. Wiedzą o tym politycy i ekonomiści, jednak nadal model ten stosują.

Wszystko na sprzedaż?

Tradycyjna ekonomia, z niewidzialną ręką rynku i własnością prywatną pojawiła się pod koniec XVIII wieku z Adamem Smithem. Główną siłą napędową rynku jest wrodzona ludzka, egoistyczna chęć zaspokojenia własnych potrzeb. W klasycznej teorii ekonomii zasoby uznaje się za niewyczerpane i dostępne za odpowiednią opłatą.

Nic więc dziwnego, że w dyskusjach o zatrzymaniu zmian klimatu zawsze pada sakramentalne pytanie: a ile to będzie kosztowało?

To wszystko nie tak – mówi Greta Thunberg

Dlaczego takie podejście jest błędne? Ekonomiści od kilku dekad próbują wpleść do swojej nauki coś więcej niż tylko liczenie dóbr. Chodzi między innymi o zasady zrównoważonego rozwoju. Produkując jakieś dobra (wyższy PKB) jednocześnie niszczymy nieodwracalnie kawałek zasobów, kawałek planety. Wymyślony model ekonomii opartej na wzroście PKB (energia i surowce przetworzone na użyteczną pracę) powoduje niszczenie Ziemi.

„Każda cywilizacja wysysa więcej z otaczającego środowiska niż jest w stanie dostarczyć” – pisze w swojej książce „Trzecia rewolucja przemysłowa” Jeremy Rifkin, amerykański ekonomista, były doradca Komisji Europejskiej. Jego zdaniem, należałoby ponownie zastanowić się nad koncepcją PKB i miarą dobrobytu społeczeństwa, przemyśleć kwestie produktywności, zrozumieć pojęcie długu – proponuje.

Ekonomiści zaczynają tworzyć inne indeksy, które pokazywałyby lepiej jakość życia. Zamiast liczenia tylko wartości dóbr wytworzonych w ciągu roku, wskaźniki dobrobytu uwzględniają np. długość życia, poziom edukacji, opieki zdrowotnej. Powoli zaczyna budować się też inny model ekonomii. Zamiast chęci posiadania, która napędza PKB, przyszła ekonomia współdzielenia. Zamiast gromadzenia „bogactwa” wysoką jakość życia może zapewnić kapitał społeczny – dostęp do usług, ich wymiana i wolny czas, poczucie szczęścia, które wpływa na nasze zachowania w życiu.

Praca dla ekonomisty

Zakładam, że nastolatka wygłaszając swoje bezkompromisowe przemówienie na forum ONZ wcale nie chciała wdać się w dyskusję o teorii ekonomii. Ale to bardzo potrzebne. Patrząc na zmiany, jakie dokonały się w ostatnich dziesięcioleciach na świecie, ekonomia wydaje się nadzwyczaj skostniałą dziedziną. W Polsce od lat ekonomiści zajmują czołowe miejsca na liście zawodów, gdzie trudno o pracę. Nie jest to jedyna dziedzina, która będzie musiała przejść transformację na miarę XXI wieku.

 

Podaj dalej
Najnowszy komentarz

zostaw nam chociaż jeden

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.