- reklama -
Strona głównaWywiadyDlaczego tak potrzebne są w...

Dlaczego tak potrzebne są w Polsce mokradła

- reklama -

Aby prze­ciw­dzia­łać suszy w naszym kra­ju, nale­ży chro­nić i odtwa­rzać mokra­dła w jak naj­szer­szej ska­li. “Oddajmy mokra­dłom ich prze­strzeń. To one są natu­ral­ny­mi maga­zy­na­mi wody w przy­ro­dzie” – mówi Ilona Biedroń z Centrum Ochrony Mokradeł i dok­to­rant­ka w Instytucie Technologiczno-​Przyrodniczym – PIB w Falentach.

Polska ze wzglę­du na poło­że­nie geo­gra­ficz­ne i wyni­ka­ją­ce z nie­go m.in.zmienne warun­ki hydro­lo­gicz­ne ma nie­wiel­kie zaso­by wod­ne. Zajmuje jed­no z ostat­nich miejsc w Europie pod wzglę­dem zaso­bów wod­nych i uzna­je się, że nale­ży do gru­py państw zagro­żo­nych defi­cy­tem wody. Często czy­ta­my, że Polska ma ich tyle samo co Egipt, ale rów­nie dobrze mogła­by zostać przy­rów­na­na do Szwajcarii. Pomimo, że zaso­by wod­ne Polski, pustyn­ne­go Egiptu i alpej­skiej Szwajcarii są podob­ne, to spo­sób kształ­to­wa­nia się tych zaso­bów jest zupeł­nie inny. Głównym czyn­ni­kiem warun­ku­ją­cym ilość zaso­bów wod­nych nasze­go kra­ju jest wiel­kość opa­dów atmosferycznych.

“Przekształcenia rzek i dolin rzecz­nych mogą pogłę­biać skut­ki suszy. Natomiast usu­nię­cie tych prze­kształ­ceń poprzez rena­tu­ry­za­cję wód powierzch­nio­wych może tę suszę zła­go­dzić” – mówi ser­wi­so­wi Nauka w Polsce Ilona Biedroń z Centrum Ochrony Mokradeł, któ­rej bada­nia dok­tor­skie doty­czą hie­rar­chi­za­cji obsza­rów zagro­żo­nych suszą i pro­po­zy­cji dzia­łań łago­dzą­cych skut­ki suszy.

Biedroń pod­kre­śla, że dla prze­ciw­dzia­ła­nia suszy i wysy­cha­nia rzek waż­na jest sze­ro­ka świa­do­mość spo­łecz­na doty­czą­ca np. obie­gu wody w przy­ro­dzie i roli rzek czy mokra­deł. “Trzeba też wie­dzieć, co tra­ci­my, kie­dy je prze­kształ­ca­my” – mówi ekspertka.

Zrozumienie roli mokra­deł może uła­twić reali­za­cję róż­nych dzia­łań, słu­żą­cych zwięk­sze­niu reten­cji kra­jo­bra­zo­wej. Chodzi o to, żeby zatrzy­mać wodę w przy­ro­dzie – w miej­scu, gdzie spa­dła na zie­mię w posta­ci opa­du i spo­wol­nić odpływ poprzez sys­te­my rzecz­ne. “Wszystko spro­wa­dza się do tego, by woda jak naj­dłu­żej krą­ży­ła w przy­ro­dzie i jak naj­póź­niej tra­fi­ła do morza” – pod­su­mo­wa­ła Ilona Biedroń.

Można to osią­gnąć dzię­ki dzia­ła­niom rena­tu­ry­za­cyj­nym: opar­tym na naturze. 

Na czym polega renaturyzacja rzek?

“Kiedy jakiś eko­sys­tem został zde­gra­do­wa­ny, uszko­dzo­ny lub znisz­czo­ny – rena­tu­ry­za­cja wspo­ma­ga odtwo­rze­nie jego wcze­śniej­sze­go sta­nu lub pro­ce­sów przy­rod­ni­czych, jakie w nim zacho­dzi­ły” – wyja­śnia dok­to­rant­ka z Instytutu Technologiczno-​Przyrodniczego – PIB.

Jak mówi, w Polsce naj­więk­sza potrze­ba rena­tu­ry­za­cji doty­czy rzek i ich dolin – “takich dzia­łań wyma­ga aż 91 proc. jed­no­li­tych czę­ści wód powierzch­nio­wych rzecz­nych, tj. rzek, któ­re są pod­sta­wo­wy­mi jed­nost­ka­mi gospo­da­ro­wa­nia woda­mi, a tak­że 85 proc. prze­su­szo­nych tor­fo­wisk czy 40 proc. zde­gra­do­wa­nych jezior”.

Rzeki i ich tere­ny zale­wo­we, tor­fo­wi­ska, jezio­ra – to głów­ne śród­lą­do­we obsza­ry wodno-​błotne, któ­re ogól­nie nazy­wa­my mokra­dła­mi. W ramach rena­tu­ry­za­cji pro­wa­dzi się ponow­ne nawod­nie­nia mokra­deł czy “odda­wa­nie” rze­kom ich prze­strze­ni – tak, by rze­ka mogła być rze­ką swo­bod­nie pły­ną­cą, pozba­wia­ną zabu­do­wy hydro­tech­nicz­nej, mają­cej kon­takt z doli­ną zale­wo­wą, woda­mi pod­ziem­ny­mi i cechu­ją­cą się natu­ral­ną zmien­no­ścią prze­pły­wu w cza­sie – opowiada.

Osuszanie bagien, prostowanie rzek

Ilona Biedroń przy­po­mi­na, że od dekad w całej Europie powszech­nie pro­wa­dzo­no odwod­nie­nio­wą gospo­dar­kę rol­ną i leśną, któ­ra dopro­wa­dzi­ła do osu­sze­nia nie­zwy­kle cen­nych tor­fo­wisk. W Polsce osu­sze­nie bagien dopro­wa­dzi­ło m.in. do utra­ty ponad 5 mld m3 wody rocz­nie, czy zwięk­sze­nia corocz­nej emi­sji gazów cie­plar­nia­nych o ekwi­wa­lent ponad 33 mln ton CO2.

“Do tej pory powszech­nie się uwa­ża, że dla uła­twie­nia gospo­dar­ki i roz­wo­ju miast, mia­ste­czek, wsi (w tym dla ochro­ny przed powo­dzią), trze­ba ure­gu­lo­wać rze­ki i spra­wić, by szyb­ko odpro­wa­dza­ły wodę w cza­sie powo­dzi, a ich wody nie wystę­po­wa­ły z koryt” – mówi. I doda­je, że uprosz­czo­ne kory­ta rzek sku­tecz­nie odpro­wa­dza­ją nad­miar wody z grun­tów zarów­no w przy­pad­ku inten­syw­nych opa­dów i powo­dzi – ale i pod­czas suszy, przez co w rze­kach szyb­ko poja­wia­ją się tzw. niżów­ki (bar­dzo niskie sta­ny wód), a małe cie­ki wręcz wysychają.

Prostując kory­ta rzecz­ne i je obwa­ło­wu­jąc ogra­ni­czy­li­śmy moż­li­wo­ści reten­cyj­ne cie­ków i ich dolin. Woda w rze­ce spły­wa szyb­ciej, powo­du­jąc obni­że­nie dna kory­ta, a tym samym – obni­że­nie przy­rzecz­nych zwier­cia­deł wód pod­ziem­nych. W efek­cie doli­ny rzecz­ne szyb­ciej wysychają.

Ilona Biedroń

Rzeki bez meandrów

Problemem jest też urba­ni­za­cja zlew­ni rzecz­nych – obsza­rów, z któ­rych woda zasi­la rze­kę, co powo­du­je szyb­szy spływ wód po powierzch­ni i ogra­ni­cze­nie natu­ral­nej reten­cji. To spra­wia – mówi Ilona Biedroń – że zaso­by wód pod­ziem­nych mogą stać się zaso­ba­mi zczer­py­wa­ny­mi i trud­no odna­wial­ny­mi. A prze­cież to wody pod­ziem­ne zasi­la­ją w wodę rze­ki w okre­sach bezopadowych.

W prze­kształ­co­nych zlew­niach i moc­no zmie­nio­nych rze­kach powo­dzie prze­bie­ga­ją gwał­tow­niej, a niżów­ki są coraz dotkliwsze.

“Dodatkowo rze­ki o wypro­sto­wa­nych kory­tach, bez sekwen­cyj­nie wystę­pu­ją­cych wypły­ceń (bystrz) i głę­bi (plos), bez mean­drów, osy­pisk, łach i wysp, przy­brzeż­nych sku­pisk drzew i zaro­śli, przy­rzecz­nych stref bufo­ro­wych, sła­bo radzą sobie z zanie­czysz­cze­nia­mi. A tra­fia­ją do nich zarów­no ście­ki, jak i roz­pro­szo­ne zanie­czysz­cze­nia rol­ni­cze, spły­wa­ją­ce z pól. Rzeki w dobrym natu­ral­nym sta­nie dobrze się same oczysz­cza­ją. Przyrodnicy i naukow­cy udo­wad­nia­li to w przy­pad­ku walo­rów natu­ral­nie zacho­wa­ne­go odcin­ka Wisły Środkowej przy oka­zji awa­rii Czajki w Warszawie” – przypomniała.

Renaturyzacja rzek i mokradeł

Ilona Biedroń zauwa­ża, że dzia­ła­nia rena­tu­ry­za­cyj­ne nie są w Polsce powszech­ne i zwy­kle reali­zu­ją je pod­mio­ty dzia­ła­ją­ce na rzecz ochro­ny przy­ro­dy, czę­sto w ramach prac zwią­za­nych z reali­za­cją kon­kret­ne­go pro­jek­tu, zazwy­czaj – euro­pej­skie­go pro­gra­mu LIFE. Jako wzor­co­wy przed­sta­wi­ciel­ka Centrum Ochrony Mokradeł wymie­ni­ła pro­jekt LIFEDrawa2, zre­ali­zo­wa­ny przez Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Szczecinie.

“Podjęto się w nim reali­za­cji prac odtwo­rze­nio­wych w ska­li zlew­ni, a nie tyl­ko punk­to­wo. Jednym z klu­czo­wych dzia­łań w tym pro­jek­cie było pod­wyż­sze­nie dna koryt rzecz­nych przez usy­pa­nie pryzm żwi­ro­wych, peł­nią­cych m.in. rolę tar­lisk dla ryb. Są to dzia­ła­nia nie­in­we­sty­cyj­nie – a sku­tecz­ne, cze­go dowo­dzi moni­to­ring wdro­żo­nych dzia­łań” – przypomniała.

“Niestety, dzia­ła­nia te nie miesz­czą się w defi­ni­cji utrzy­ma­nia rzek, jakie uję­to w usta­wie Prawo wod­ne, co spra­wia, że dzia­ła­nia te nie są czę­stą i powszech­ną prak­ty­ką admi­ni­stra­to­rów wód. Takie dzia­ła­nia ostat­nio pro­wa­dzi WWF Polska (wię­cej – TU i TU) i PZW Lublin. To jed­ne z naj­prost­szych i pod­sta­wo­wych dzia­łań rena­tu­ry­za­cyj­nych. Fundacja WWF Polska była rów­nież ini­cja­to­rem i współ­re­ali­za­to­rem pierw­sze­go – i jak na razie jedy­ne­go przy­pad­ku – odsu­nię­cia wałów powo­dzio­wych od rze­ki Odry na odcin­ku Wojanów – Tarchalice” – mówi.

Jako inny przy­kład wymie­nia rena­tu­ry­za­cję miej­skie­go odcin­ka rze­ki Mlecznej w Radomiu czy dzia­ła­nia w zakre­sie suk­ce­syw­ne­go odtwo­rze­nia mokra­deł, jakie na swo­im tere­nie podej­mu­je od lat Kampinoski Park Narodowy.

Katalog dobrych praktyk

“Działania te są jed­nak incy­den­tal­ne, a ska­la potrzeb – ogrom­na – pod­su­mo­wu­je Ilona Biedroń. – Zdarza się też, że po wyko­na­niu dzia­łań rena­tu­ry­za­cyj­nych admi­ni­stra­to­rzy wód wra­ca­ją do stan­dar­do­wych prak­tyk utrzy­ma­nio­wych – pogłę­bia­nia, odmu­la­nia rzek, usu­wa­nia mar­twe­go drew­na. Wtedy efek­ty rena­tu­ry­za­cji mogą pójść na mar­ne. Przykładem są dzia­ła­nia utrzy­ma­nio­we na Drawie i jej dopływach”.

Jej zda­niem w Polsce ist­nie­je potrze­ba “zmia­ny podej­ścia w zarzą­dza­niu rze­ka­mi na całej ich dłu­go­ści – w ska­li zlew­ni, tak aby ich stan mógł się popra­wiać, a nie tyl­ko pogar­szać”. Przypomniała, że w 2018 r. na zle­ce­nie Ministerstwa Środowiska opra­co­wa­no Katalog dobrych prak­tyk w zakre­sie robót hydro­tech­nicz­nych i prac utrzymaniowych.

“Wypracowana w nim idea dobrej prak­ty­ki zarzą­dza­nia woda­mi powin­na stać się obli­giem, a nie tyl­ko reko­men­da­cją. To bowiem od dobre­go pla­no­wa­nia i wła­ści­we­go zarzą­dza­nia rze­ką (i jej zlew­nią) zale­ży jej stan i wraż­li­wość na zja­wi­ska eks­tre­mal­ne, w tym suszę” – mówi.

Społeczne (nie)zrozumienie

Szacuje się, że rena­tu­ry­za­cji moż­na by pod­dać 91 proc. jed­no­li­tych czę­ści wód powierzch­nio­wych rzecz­nych w Polsce, a war­tość ta wyni­ka z ana­liz w ramach opra­co­wa­nia pro­jek­tu “Krajowego pro­gra­mu rena­tu­ry­za­cji wód powierzch­nio­wych”, któ­re­go wyko­na­nie zle­ci­ło Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. “Niestety potrze­by tego pro­gra­mu nie zosta­ły odzwier­cie­dlo­ne w pro­jek­to­wa­nych kolej­nych aktu­ali­za­cjach pla­nów gospo­da­ro­wa­nia woda­mi. W pro­jek­tach tych pla­nów, któ­re opra­co­wy­wa­ne są w ska­li obsza­rów dorze­czy, zapro­po­no­wa­no sze­reg dzia­łań rena­tu­ry­za­cyj­nych, ale sku­pia­ją się one głów­nie na usu­nię­ciu barier dla migra­cji ryb. Działania te nie dużo nam pomo­gą w popra­wie ilo­ści wody w rze­kach” – mówi Biedroń.

Czytaj tak­że: Rolnicy dosta­ną więk­sze dota­cje do łąk i ochro­ny ptaków

Ilona Biedroń mówi też, że zasad­ni­czym pro­ble­mem zwią­za­nym z rena­tu­ry­za­cją jest spo­łecz­ne nie­zro­zu­mie­nie, wręcz “nie­chęć do podej­mo­wa­nia dzia­łań odtwo­rze­nio­wych”. “Wymagają one bowiem odda­nia mokra­dłom ich prze­strze­ni, któ­ra czę­sto jest już zago­spo­da­ro­wa­na. Nie ma też w Polsce narzę­dzi do wspie­ra­nia takich dzia­łań, np. sta­łych dota­cji dla wła­ści­cie­li grun­tów, pozwa­la­ją­cych, aby ich łąki mogły być cyklicz­nie zale­wa­ne przez rze­ki” – zauważyła.

Kosztowne inwestycje

Dodała, że w opra­co­wy­wa­nych pla­nach ogra­ni­cza­ją­cych ryzy­ko powo­dzio­we czy skut­ki suszy “znaj­du­je­my sze­reg nowych inwe­sty­cji, jak choć­by zbior­ni­ki i wały prze­ciw­po­wo­dzio­we, któ­re z punk­tu widze­nia ochro­ny wód sta­no­wić będą kolej­ne prze­kształ­ce­nia. Wysoko kosz­tow­ne inwe­sty­cje mogą prze­su­nąć pro­blem w inne miej­sce zlew­ni lub wywo­łać cał­kiem nowy pro­blem, wywo­ła­ny zmia­ną ist­nie­ją­cych warun­ków hydrologicznych”.

“Brakuje u nas cało­ścio­we­go, spój­ne­go podej­ścia do zarzą­dza­nia wodą na pozio­mie zlew­ni. Warto by było pla­no­wać w opar­ciu o dogłęb­ne zba­da­nie przy­czyn pro­ble­mów – i potrzeb wszyst­kich użyt­kow­ni­ków wód, w tym – przy­ro­dy. My jed­nak czę­sto sku­pia­my się na jed­nym aspek­cie, pro­po­nu­jąc szyb­kie roz­wią­za­nia, naj­czę­ściej inwe­sty­cyj­ne. A dzia­ła­nia rena­tu­ry­za­cyj­ne nie pole­ga­ją czę­sto na odbu­do­wie ‘natu­ral­ne­go’ sta­nu – ale na czyn­no­ściach, któ­re sprzy­ja­ją tej odbu­do­wie. Dlatego na efek­ty rena­tu­ry­za­cji będzie­my musie­li czę­sto cze­kać wie­le lat. Przyroda, podob­nie jak czło­wiek, potrze­bu­je bowiem cza­su, by się zre­ge­ne­ro­wać. Im bar­dziej prze­kształ­co­na rze­ka, tym czas jej ‘odbu­do­wy’ może być dłuższy”

Ilona Biedroń

I mówi, ze rena­tu­ry­za­cję rzek w ska­li zlew­ni pro­wa­dzo­no już w wie­lu miej­scach, np. na rze­ce Skerne w Północnej Anglii. Usunięto tam m.in. nasyp brze­go­wy (sku­tek odkła­da­nia osa­du rzecz­ne­go z odmu­la­nia), wyko­na­no deflek­to­ry (obiek­ty kie­ru­ją­ce prze­pływ wody w kory­cie) i pozo­sta­wio­no lokal­ne zawę­że­nia koryta.

“Dzięki temu mniej było pod­to­pień i spo­wol­nił się odpływ wód niskich. Znacząco wzbo­ga­ci­ła się też bio­róż­no­rod­ność i walo­ry kra­jo­bra­zo­we dla tego obsza­ru” – podkreśliła.

Dodaje, że “dzia­ła­nia rena­tu­ry­za­cyj­ne to rów­nież usu­wa­nie nie­po­trzeb­nych prze­gród, jak np. na dol­nym odcin­ku rze­ki Pärnu w Estonii. Wyburzenie zapo­ry w Sindi to świet­ny przy­kład usu­nię­cia barie­ry, któ­ra stra­ci­ła pier­wot­ną funk­cję i sta­no­wi­ła nie­po­trzeb­ne prze­kształ­ce­nie rze­ki. Jeśli cho­dzi o rze­kę miej­ską, to przy­kła­dem są dzia­ła­nia na rze­ce Izara w Monachium, dzię­ki któ­rym przy­brzeż­ne tere­ny są obec­nie osią pro­duk­tu tury­stycz­ne­go i miej­scem ochło­dy dla mieszkańców”. 

Kwietne łąki i zadrzewienia

Ilona Biedroń ape­lu­je, aby sza­no­wać wodę. “Nie uży­waj­my jej do pod­le­wa­nia ogród­ków – ani tej z wodo­cią­gów, ani z przy­do­mo­wych stud­ni. Wykorzystujmy do tego desz­czów­kę. Zrezygnujmy z czę­ści traw­ni­ka na rzecz odpor­nej na suszę łąki kwiet­nej. Dbajmy o zie­leń wokół nas, a zwłasz­cza chroń­my zadrze­wie­nia w mia­stach i na polach. Ograniczmy wycin­kę lasów! Kluczową bowiem rolę w małym obie­gu wody w przy­ro­dzie odgry­wa pro­ces ewa­po­tran­spi­ra­cji – pro­ces paro­wa­nia z grun­tu i roślin. Im wię­cej wody wpa­ru­je w ten spo­sób, tym wię­cej jej wró­ci z atmos­fe­ry w póź­niej­szym okre­sie. Zadrzewienia ogra­ni­cza­ją pręd­kość wia­tru (co ogra­ni­cza prze­su­sza­nie) i utrzy­mu­ją wodę w grun­cie. To dzia­ła­nia, na któ­re może­my mieć bez­po­śred­ni wpływ” – mówi.

Czytaj tak­że: Mity o myciu. Jak pra­wi­dło­wo korzy­stać z wody?

Jednocześnie zazna­cza, że zasad­ni­czym celem powin­na być dzia­łal­ność na rzecz ochro­ny i odtwa­rza­nia mokra­deł w jak naj­szer­szej skali.

“To one są natu­ral­ny­mi maga­zy­na­mi wody w przy­ro­dzie” – mówi.

Projekt WaterLANDS

Cele i dzia­ła­nia na naj­bliż­sze 10 lat w tym zakre­sie zosta­ły zde­fi­nio­wa­ne w opra­co­wa­nym przez Centrum Ochrony Mokradeł na zle­ce­nie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska Projekcie Strategii ochro­ny mokra­deł w Polsce na lata 2022-​2032. Celowi temu sprzy­ja rów­nież reali­za­cja pro­jek­tu WaterLANDS, któ­ry ma wspie­rać resty­tu­cję mokra­deł na sze­ro­ką ska­lę w całej Europie.

“Dopiero jeśli sku­tecz­ność dzia­łań rena­tu­ry­za­cyj­nych nie wystar­cza – war­to je uzu­peł­niać dzia­ła­nia­mi inwe­sty­cyj­ny­mi, np. two­rze­niem zbior­ni­ków reten­cyj­nych. Ale to powin­na być osta­tecz­ność. Zbiornik reten­cyj­ny, któ­ry powsta­nie na rze­ce, nie zła­go­dzi prze­cież pro­ble­mu bra­ku wody na pobli­skich polach, a ze zgro­ma­dzo­nych zaso­bów sko­rzy­sta ogra­ni­czo­na licz­ba użyt­kow­ni­ków” – mówi Ilona Biedroń.

Zaznacza też, że dotych­cza­so­wa prak­ty­ka “radze­nia” sobie z suszą w Polsce sku­pia się głów­nie wła­śnie na dzia­ła­niach inwe­sty­cyj­nych w kory­tach rzek. Ale “dzia­ła­nia te są bar­dzo kosz­tow­ne, nie wspo­mi­na­jąc o wyso­kich kosz­tach, jakie pono­si śro­do­wi­sko. Są to inwe­sty­cje zazwy­czaj nega­tyw­nie oddzia­ły­wa­ją­ce na śro­do­wi­sko” – podsumowuje.

Ilona Biedroń jest współ­au­tor­ką eks­per­tyz, prac stu­dial­nych i pla­ni­stycz­nych z zakre­su gospo­dar­ki wod­nej. Koordynowała i kie­ro­wa­ła pro­jek­ta­mi reali­zo­wa­ny­mi na rzecz admi­ni­stra­cji wod­nej w Polsce, m.in. „Opracowanie Krajowego Programu rena­tu­ry­za­cji wód powierzch­nio­wych”. Jest też współ­au­tor­ką publi­ka­cji dot. zagad­nień wod­nych, w tym ostat­nich poświę­co­nych dobrym prak­ty­kom w zarzą­dza­niu woda­mi i rena­tu­ry­za­cji wód powierzch­nio­wych. W Centrum Ochrony Mokradeł peł­ni rolę koor­dy­na­to­ra pro­jek­tu WaterLANDS.

- autopromocja -
Redakcja EcoReporters
Redakcja EcoReportershttps://ecoreporters.pl
Miejsce, gdzie znajdziesz informacje ze świata ekologii, opinie i analizy. Wszystko o czym powinniście wiedzieć, co się dzieje w świecie #eco. Bez #fakenews. Tylko dla tych, którzy na serio podchodzą do wiedzy o środowisku, w jakim żyjemy.
Podziel się
Czytaj także

Zmiany klimatu są już teraźniejszością

W Europie mówimy o przyszłości, o tym, co wydarzy się w 2030 roku czy 2050, a tam zmiany klimatu są już teraźniejszością.
poczytaj sobie

Bociany w 2022 roku jeszcze nie dotarły z Afryki do Polski

Bociany zwiastują wczesną wiosnę, jednak czy tak będzie w roku 2022? Bociany zaczęły odwiedzać swoje gniazda, ale - jak się okazuje - wcale nie...

Przyleciały pierwsze w 2022 r. bociany. Gdzie teraz są?

Zwykle bociany przylatują do Polski, gdy zaczyna się astronomiczna wiosna. Tak, już są w Polsce pierwsze bociany. W 2022 roku przyleciały dwa dni przed...
- reklama -

Słynne krzywe buraki

Były krzywe. Rolnik obawiał się, że nikt ich nie kupi. Są pyszne!

Zachód słońca nad Wieliczką

Wracałem już z Krakowa, gdy nagle w lusterku mrugnęło na pożegnanie Słońce.
ZOSTAW KOMENTARZ
Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

A jeszcze lepsze jest to...