Nakomiady jak malowane

- autopromocja -

Właściciele zespo­łu pała­co­we­go, Joanna Bujarska-​Ciszek i Piotr Ciszek, od 24 lat, codzien­nie, pod­no­szą z gru­zów pałac i oko­licz­ne tereny. 

Ktoś kie­dyś powie­dział, że nie moż­na ująć w foto­gra­fii pięk­na gór (i nie mam na myśli pięk­na z social-​mediów), nale­ży je zoba­czyć na wła­sne oczy, tak i Nakomiady zasłu­gu­ją na wizy­tę, a to co do niej dopro­wa­dzi niech pozo­sta­nie pretekstem.

Nie poka­żę Wam, jak Nakomiady wyglą­da­ły kie­dyś i jak pre­zen­tu­ją się teraz. Sprawdźcie sami. W pała­cu są wol­ne miejsca. 

Podpowiem Wam tyl­ko, że przy­pa­ła­co­wa Manufaktura Nakomiady, gdzie wypa­la­ne są kafle, to jeden z tych pre­tek­stów, dzię­ki któ­rym wizy­ta w przy­pa­ła­co­wym ogro­dzie i warzyw­nia­ku nabie­ra rumień­ców (tak, tak w mali­no­wym chru­śnia­ku…). Wódka manu­fak­tu­ro­wa Kruk, stwo­rzo­na przez Joannę, na cześć kru­ka nie­lo­ta zamiesz­ku­ją­ce­go jeden z zakąt­ków pała­cu to rów­nież pre­tekst. Prawdziwy. Polecam tę na ziemniaku. 

#JednymOkiem to subiektywny przegląd wydarzeń byłego fotoreportera Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, PAPu. Teraz gdy nie muszę fotografować dziur w drodze czy twarzy polityków, fotografuję co mi się podoba i piszę co chcę. Mówią, że warto. Zapraszam. Krzysztof Skłodowski

- reklama -
ZOSTAW KOMENTARZ
Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Drugim okiem

Następny artykuł